Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Zostawcie moje wafle...
Radosne notki na blogu,dedykowane |ajrisz.|

Księga Gości

O autorze

Dodaj do Ulubionych

O blogu

Zostawcie moje wafle...
23:51:19 31.10.2011
Autor: See.you
(Powrót)
(Komentuj)
[ Life of… ] Po tygodniu nocnych zmagań z pracą, doczekałem weekendu. Do środy udaję, że nie mam zobowiązań wobec pracodawcy, że jestem wolny i poza wszelkimi regulacjami : ) . Odmówiłem przyjścia w poniedziałek dzisiejszy, bo… ponieważ… nie mam ochoty. Wolę podciągnąć podkoszulek, wyeksponować brzuszek i narzekać na uciskającą gumkę w portkach –ależ to piękne: D . Obfitości minionych dni, należy potraktować spokojem, ugasić pożar emocji .
Niczym saga o mały czarodzieju, czy tnące spokój kolejne części „Piły” ,również moja powieść, o poremontowym otwarciu marketu, doczekała się kontynuacji… i to jakiej. Zaczęło się od pizzy i budyniu w dwóch kubeczkach, które nerwowo przesuwały się po taśmie w kierunku kasy. Próbowałem za nie zapłacić, gdy za moimi plecami zamrugało czerwone światełko… rozległo się „pii pii pii” . Ochroniarz zagrodził mi drogę… Ludzie napoczęli wychylać się z kolejki, by obejrzeć złodzieja, którym niestety miałem okazać się ja. Opadły mi ręce, zaskoczyłem sam siebie, nawet nie wiedziałem , że coś ukradłem…
- Czy może pan pójść ze mną ?
- Oczywiście, nie ma problemu- odparłem z niespotykanym w takich sytuacjach spokojem. Tłum w wielkim sklepie tylko czekał na odprowadzenie rabusia… by wrócić do domu i przekazać najbliższym „Widziałam jak złapali złodzieja, było widać, że to taki typ podejrzanego gościa”. Szedłem sobie za security, minę zapewne miałem uroczą, a oglądalność w sklepie na poziomie Jozina z Bazin- realny youtube, w którym to ja byłem czeskim teledyskiem. Wszedłem do małego pomieszczenia, lekki bałagan i ściany w mało okazałym kolorze. W głowie jedna myśl „Leave Britney alone… i Łukasza też”. Gdy zdziwienie sytuacją, ogarniało mnie wciąż większe, nastąpił przełom. Dziesięć minut wcześniej, w otwartym już markecie (poprzednia notka), kupiłem słuchawki, włożyłem do torby i przemieściłem się do „Jak się zarumieni, to przewróć boczek” . I tu jest pogrzebane wszystko, bo zapłacony w jednym sklepie towar, w drugim urządzenie uznało za skradziony. Od tej pory, sprawa nabrała tempa. Pokazałem te słuchawki, ochroniarz zaraz się zorientował, że to z innego sklepu… za 30 sekund byłem wolny. Nie było tłumów, jak po uwolnieniu chińskiego noblisty, ale cóż… dobrze, że mnie nie zastrzelili jak Kadafiego po schwytaniu : D .
Z głową pełną nowych doświadczeń, lekko wciąż zaszokowany tym przeżyciem, udałem się do pracy. Spokojnie przebrałem się w szatni, zabrałem torbę i poszedłem zarabiać. Na wielkiej hali, gdzie bez kłopotu może się zmieścić kilka ciężarówek, gdzie leżą materiały za około milion złotych, gdzie maszyny pracują 24 godziny na dobę… robili placki ziemniaczane : D . No tak, atmosfera pikniku świadczy o jednym-mało pracy, sprzyjający przełożony : ) . I w tym jedzeniu nic dziwnego, bo sam przez tydzień smażyłem kiełbasę, potem tydzień pizza na kolację, ale placki to nowość : ) . Czekam na pieczonego świniaka, na dzika… Upolujmy zebrę… : )
Każdego dnia roboczego tamtędy przechodzę, ale nigdy nie wszedłem do środka. Tymczasem pewnej soboty, ujrzałem wnętrze tej restauracji w TVN. Magda Gessler pod swoje skrzydła, pod surowe oko, przygarnęła właśnie ten lokal. Zobaczyłem potworne dziwactwo, kompletny brak umiejętności restauracyjnych, szalony umysł właścicielki lokalu : ) . Nie żałuję, że wcześniej tam nie poszedłem. Do dziś nie odwiedziłem tego miejsca, choć jestem smakoszem wielkim . Za każdym razem sięgam tam wzrokiem, ale chyba telewizja to już nie to medium, które potrafi mnie do czegoś zachęcić.
Uwielbiam małe przypadki, które chyba jednak są celową robotą losu. Stałem w sobotnim pociągu, mocno porannym, słuchałem muzyki. Tłumy straszne, ja w przedsionku pomiędzy pasażerami, kołysany myślami, których nie można tak łatwo z siebie wyrzucić. W głowie ten zmieniony numer, to zwodzenie i brak jakiegokolwiek wytłumaczenia. Gdy tylko zacząłem o tym myśleć, moje mp3 zareagowało. Klubowy klimat przeszedł w Jamesa Blunta… akurat wtedy ! Goodbye My lover… no bardziej trafnej piosenki, która zadaje tak adekwatne pytania nie znam. I to tak samo się włączyło, losowo… Uwielbiam takie zagrywki losu: ) .W obliczu siedmiomiliardowego mieszkańca globu, strasznie trudno przyznać się do braku partnera. Tylu ludzi, mocno komplikuje mi tłumaczenia typu „nie ma nikogo odpowiedniego”… zatem sprytnie utnę ten temat. Ciach… : ) .
Kilka godzin temu przyszli idioci w przebraniach. „Słodycze albo psikus”… Ojciec w panice (nie mamy cukierków !), chciał im dać całe pudełko „ptasiego mleczka”… Uświadomiłem mu na szybko, że to za dużo, że my chyba nie kultywujemy nawet tego obyczaju. Dał im jakieś wafelki, a ja łapię się za głowę… Dzieci co roku przychodzą, rozbierają moje słodycze, a nawet nie wiem kim są… bo mają maski. Za rok dostaniecie landrynki… najtańsze… ze szkodliwych składników… po 1,35 kilo… Przyszli następni, a Ojciec na to: „Ale już byliście przed chwilą” –dzieci w strachu, zaczęły go przekonywać, że to inni byli : D . Jestem kolejne wafle w plecy… Rozdawanie wafli, to nie jest to, co tygryski lubią najbardziej…
Słodkich, snów…
Głosuj (0)


Data/czas: 16:07:51 14.01.2012
Ksywka: Ginger
Matula przyzwyczajona do mojego płaskiego brzucha, dlatego swym stwierdzeniem mnie zmotywowała do ponownych ćwiczeń i zakazu picia piwa i innych napojów gazowanych. Smutne ale prawdziwe.

Żony mi się obściskiwały to co mi oprócz butelki pozostało? Teraz jedna wyjechała pieniądze na nasz wspólny dom zarabiać, więc w jesteśmy do marca duetem, jak to bozia przykazała, a nie w nierządzie żyć w trójkącie przy okazji stwarzać pozory bycia "normalnymi" i swych facetów mieć za tzw. przykrywkę.
Zresztą ze mnie jest ekonomiczna kobieta - jeden szampan plus piwo/kieliszek wódki/kieliszek wina efekt jest taki: zakładam nogę na nogę, uśmiecham się od ucha do ucha i marzę o tym by pójść spać.

Wrzucanie zdjęć do internetu, nie mam nic do ukrycia a anonimowość w moim słowniku przestała istnieć kilka lat temu.

Git babka? Miło strasznie :) Moja rodzina zawsze twierdziła, że powinnam się urodzić chłopakiem, bo dziewczyna z moim podejściem do rzeczywistości to istna katastrofa.

Data/czas: 17:28:45 12.01.2012
Ksywka: Ginger
Nie znasz tego powiedzenia "W dużej dupie lepiej chlupie!" - pocieszam się nim za każdym razem, gdy spoglądam na swój odstający tyłek :x
Biszkoptów nie ma, poszła cała paka, dzisiaj dzień na zdrowych warzywkach, jako że postanowiłam zostać VEGE na okres dni trzydziestu. Co z tego wyjdzie? Pewnie rzucę się na lodówkę, gdy tylko rodzice wrócą z zakupów z salami - ta moja wiara w siebie <3

Co do włosów, uczesana jestem zawsze. Artystyczny nieład to też fryzura! :P

Data/czas: 13:09:09 21.11.2011
Ksywka: Ginger
Kiedyś miałam podobną sytuację w Empiku. Jakiś głupi dzieciak przykleił mi do torby naklejkę z alarmem (teraz po prostu są te dziwaczne klipsy) i z dobre 20 min. stałam przy wyjściu, czerwona jak burak, wyciągając wszystko z tego nieszczęsnego torbiszcza (lubię wielkie torby).

Halloween - amerykanckie święto, które dla "starszej młodzieży" stało się kolejnym powodem do urządzenia imprezy :x

Zapraszam z zapasem alkoholu, kanapę mam dużą, cztery osoby się mieszczą - wypróbowałam. W rodzinne strony wybieram się dopiero w grudniu na urodziny taty mojego ZZ. Teraz znów odliczam dni do weekendu i kolejnego seksmaratonu.
Chłop mnie raczej do siebie sprowadzi, bo tutaj dla inżyniera lotnictwa roboty ni ma, albo wyemigrujemy do Finlandii i będziemy polować na renifery.

Data/czas: 14:17:33 19.11.2011
Ksywka: Ula
Strona: brak www
Kogo tu blog wychował, kandydata na złodziejaszka ;D Czego ja się tu dowiaduje, taki niepozorny Łukasz podejrzanym o złodziejstwo ;p Miałeś farta, że jednak nie zostałeś potraktowany zbyt brutalnie, bo wiesz, jak to z tymi ochroniarzami jest, nie każdy taki szybko łapiący ;D
Jak ja dawno nie czułam w ustach smaku placków ziemniaczanych, chyba trzeba kiedyś zrobić ;D
Ciekawe czy po takiej ilości landrynków za rok by się pojawili pod Twoimi drzwiami ;) pozdrawiam cieplutko z ziemnego Białegostoku ;)

Aktualności

Strona Główna

Kopiowanie,wykorzystywanie zawartości bloga,bez zgody autora zabronione.

© seeyounextyear.blog4u.pl | 2010-2012